![]() |
Prószyński i S-ka |
Książka przedstawia historię
pięciu pokoleń japońskich kobiet, które zmagały się ze swoim przeznaczeniem.
Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy: „to na pewno będzie kolejna opowieść o
gejszach”. W sumie nie miałabym nic przeciwko temu, jednak Aly Cha stworzyła
zupełnie inny portret Japonek. Odkryjemy świat daleki od luksusów,
wypudrowanych twarzy, kokieteryjnego uwodzenia. Drogi opisanych kobiet nie były
usłane różami, jednak najważniejsze pytanie brzmi: czy mimo tego były
szczęśliwe?
Yuki poznajemy w 1969 roku. Wraz ze swoją matką- Miho, przemierzają drogę z
Tokio do Osaki, gdzie mieszkała jej babka- Asako. Na dworze mróz, zawieja,
okropne warunki – mimo to idą dalej. Yuki wie, że zostanie przez jakiś czas u
babci, bo jej mama musi załatwić kilka spraw, a gdy już w po nią wróci, razem
pojadą do Ameryki (gdzie jak wiadomo wszystkim żyje się lepiej). Gdy dochodzi
do spotkania tych trzech kobiet, nie ma w nim radości i szczęścia tylko głęboko
zakorzeniona rozpacz, żal oraz pośpiech. Miho znika by spełnić swoje
przeznaczenie…
Mała Yuki zostaje pod opieką Asako, której życie nie było usłane płatkami
róż (czy co byłoby bardziej odpowiednie wiśni). Siedząc całymi nocami, mieląc w
młynku soję na tofu rozmyśla o swojej przeszłości i o tym, jak straciła swoją
ukochaną córkę. Nie chcąc utracić również wnuczki, pragnie dać jej lepsze życie
i wysyła ją do szkoły. Mała gotowa jest spełnić wszystkie przykazania babci,
gdyż ta użyła małego podstępu wobec niej. Yuki ma jedno marzenie, by latać, ale
nie tak zwyczajnie, tylko za pomocą parasola – jak pani, którą zobaczyła w
telewizji. Asako powiedziała jej, ze to życzenie się spełni, jeśli będzie
grzeczną, pilną i posłuszną uczennicą.
To między innymi wokół tych trzech kobiet stworzony jest główny wątek. Swój udział mają
także matka i babka Asako – Michiko i Chijo. Każda z nich nosi w sobie swój
dramat. W sercu jednej jak kolec tkwi poczucie, że jej mąż bardziej kocha córkę
niż ją. Druga ubolewa nad swoim życiem służącej stale bitej przez wymagającą
właścicielkę pensjonatu. Kolejna nie może pogodzić się z faktem, iż została
zgwałcona… Smutne i przejmujące są losy tych pięciu pokoleń. Jednak jak to bywa
życie nie jest tylko pasmem samych nieszczęść. Zdarzały się chwile szczęścia,
namiętności, prawdziwej miłości.
Wierzenia i tradycje starej Japonii stale przeplatają się na kartach
lektury. Przeznaczenie, honor i przesądy kształtują losy bohaterów. Pomimo tego,
iż łatwo można się domyślić kolejnych wydarzeń z niecierpliwością czeka się na
ciąg dalszy. Czy da się oszukać przeznaczenie albo zmienić swój los? Czy tylko
pokornie przyjmować to co nam daje? Tym, co walczą z przeciwnościami dane są
chwile szczęścia, biernym pozostaje pochylenie głowy i pokorne przyjmowanie
każdego dnia. I choć w lekturze za dużo jest bólu i cierpienia, aż niemożliwe
jest, by wszystkie te wydarzenia spadły na te kobiety – warto sięgnąć po „Zanim
przekwitną wiśnie”, by poznać świat japońskich kobiet od
tej drugiej strony.
Książkę zgłaszam do wyzwań: Nie tylko literatura piękna.
Książkę zgłaszam do wyzwań: Nie tylko literatura piękna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz